Kim jest? Czym jest? Gdzie jest? Czy istnieje?… Co robi, kiedy już zniszczy kolejny kawałek stworzonego przez siebie świata? Pewnie odpoczywa… Zaraz, on też musi odpoczywać?
Mówi się, że jest niezwykle dobry i miłościwy, jest idealny. Nikt ani nic nie może się z nim równać, nawet kot. Rządzi światem, dyktuje warunki swoją niewidzialną ręką. Te warunki to kataklizmy, katastrofy, tragedie, nieszczęścia, znęcanie psychiczne i fizyczne… Śmierć. Każda ofiara wypadku samochodowego, lotniczego… Setki pasażerów i załogi statków, które pochłonęły otchłanie oceanów… Pasjonaci, miłośnicy, ale posiadający rodziny… I właśnie te rodziny – żony, mężowie, córki, synowie, matki, ojcowie, siostry, bracia… Oni wszyscy też są ofiarami. Każda kropla krwi upuszczona z czyjegoś ciała, każdy ból, niepełnosprawność fizyczna i psychiczna, brak koordynacji ruchowej, paraliże, problemy ze wzrokiem, bądź absolutny jego brak… Każda nowa krosta, pryszcz, każdy nowy pieprzyk na twojej, jak dotąd perfekcyjnej cerze… To wszystko jest jego sprawką. Twój syn, mąż, ojciec – zawodowy żołnierz… Wiesz, czemu zginął? Czemu akurat on? Cóż, zapytaj tego, w którego istnienie i nieskończoną miłość tak uparcie wierzysz.
Ludzkie życie to ciągłe przeciwstawianie się złemu, niesprzyjającemu nam losowi. Ludzkie życie to posypany pięknymi płatkami róż, gigantyczny kawał śmierdzącego gówna. Zdarzają się nam chwile piękne, które chcielibyśmy przeżywać wiele razy. Momenty, które zapamiętamy do końca życia, chyba, że po drodze złapiemy (on nam je da) Alzheimera czy inną miażdżycę. Chwile cudowne, ale ulotne… Każde nasze wspomnienie, nieosiągalne marzenie, wielkie pragnienie… Nie powtórzy się, nie spełni. Wszystkie wydarzenia, które sprawiają, że chce nam się żyć, każda z najwspanialszych sekund, w których nie czujemy odrzucającego smrodu naszej egzystencji – przeminęły i wciąż będą przemijać.
Jak często zdarzają ci się niepowodzenia? Ile nerwów zniszczyłeś sobie w szkole, pracy, czy u teściowej… Ile masz za sobą wielkich miłości, które nawet nie wiedziały o twoim istnieniu, a ile już cię rzuciło? Jakie wartości materialne i niematerialne chciałbyś pozyskać? Jakie kwestie najbardziej cię nurtują i czemu nigdy nie poznasz odpowiedzi na najważniejsze dla ciebie pytania? Wszystko, co ci się przytrafia, dobre i złe, miesza się w twoje życie… Bo bóg tak chce.
Może warto przyznać się do błędów i powiedzieć: “Tak, jestem życiowym nieudacznikiem, nie radzę sobie z zaparzeniem herbaty” i nie obwiniać za wszystko kolesia, którego nikt nie widział i nie słyszał. To, że dziewczyna zostawiła cię dla twojego najlepszego kumpla, to nie wina boga, tylko twoja. Pewnie byłeś w stosunku do niej palantem albo wiecznie nieśmiałym maminsynkiem, tudzież nie zadowalałeś jej w żaden z możliwych sposobów. Po co mieszać w każdy element układanki jakiegoś nieznanego nikomu faceta, mówić, że to przez niego i płakać, że właśnie ciebie opuścił? Mam dla ciebie informację: on opuścił już wszystkich, przeniósł się gdzie indziej, a nasz los pozostawił nam samym już dawno temu. Dał nam przecież wolną wolę, więc co tu po nim? Ja na jego miejscu chyba bym się powiesił widząc, co sześć miliardów bakterii zrobiło z jego nieskażonym wcześniej, pięknym i kolorowym światem…
Człowiek to najdoskonalsze narzędzie destrukcji. Wyniszcza siebie, innych i swoje otoczenie. Nie każdy zabija i nie każdy kradnie, ale też nie każdy jest Dalajlamą… Żyj według zasad bożych traktując je jak własne. Bądź wolny, zrzuć z siebie ciężar bojaźliwości bożej. Bądź dobry dla siebie i innych, nie dla nadprzyrodzonych istot, których istnienia nikt dotąd nie potrafił udowodnić. Nie staraj się o stan niebiański, nie wystrzegaj się piekielnego, nie bój się ostatecznej kary – jej nie będzie. Po prostu żyj przestrzegając moralnych zasad. Pamiętaj przy tym, że człowiek to tylko jeden z gatunków zwierząt…
Świat byłby lepszy, gdyby bóg faktycznie istniał. Nie wiem, czy kochałby nas wszystkich jednakowo i do granic możliwości, ale na pewno nie zostawiłby nas na tym biednym globie czekając aż się powybijamy. Pewnie nie chciałby również patrzeć na nasze bardziej osobiste cierpienia… Sęk w tym, że go nie ma.
Do następnego!