Bóg…

11 Listopad 2009 - autor: Wojtek

Kim jest? Czym jest? Gdzie jest? Czy istnieje?… Co robi, kiedy już zniszczy kolejny kawałek stworzonego przez siebie świata? Pewnie odpoczywa… Zaraz, on też musi odpoczywać?

Mówi się, że jest niezwykle dobry i miłościwy, jest idealny. Nikt ani nic nie może się z nim równać, nawet kot. Rządzi światem, dyktuje warunki swoją niewidzialną ręką. Te warunki to kataklizmy, katastrofy, tragedie, nieszczęścia, znęcanie psychiczne i fizyczne… Śmierć. Każda ofiara wypadku samochodowego, lotniczego… Setki pasażerów i załogi statków, które pochłonęły otchłanie oceanów… Pasjonaci, miłośnicy, ale posiadający rodziny… I właśnie te rodziny – żony, mężowie, córki, synowie, matki, ojcowie, siostry, bracia… Oni wszyscy też są ofiarami. Każda kropla krwi upuszczona z czyjegoś ciała, każdy ból, niepełnosprawność fizyczna i psychiczna, brak koordynacji ruchowej, paraliże, problemy ze wzrokiem, bądź absolutny jego brak… Każda nowa krosta, pryszcz, każdy nowy pieprzyk na twojej, jak dotąd perfekcyjnej cerze… To wszystko jest jego sprawką. Twój syn, mąż, ojciec – zawodowy żołnierz… Wiesz, czemu zginął? Czemu akurat on? Cóż, zapytaj tego, w którego istnienie i nieskończoną miłość tak uparcie wierzysz.

Ludzkie życie to ciągłe przeciwstawianie się złemu, niesprzyjającemu nam losowi. Ludzkie życie to posypany pięknymi płatkami róż, gigantyczny kawał śmierdzącego gówna. Zdarzają się nam chwile piękne, które chcielibyśmy przeżywać wiele razy. Momenty, które zapamiętamy do końca życia, chyba, że po drodze złapiemy (on nam je da) Alzheimera czy inną miażdżycę. Chwile cudowne, ale ulotne… Każde nasze wspomnienie, nieosiągalne marzenie, wielkie pragnienie… Nie powtórzy się, nie spełni. Wszystkie wydarzenia, które sprawiają, że chce nam się żyć, każda z najwspanialszych sekund, w których nie czujemy odrzucającego smrodu naszej egzystencji – przeminęły i wciąż będą przemijać.

Jak często zdarzają ci się niepowodzenia? Ile nerwów zniszczyłeś sobie w szkole, pracy, czy u teściowej… Ile masz za sobą wielkich miłości, które nawet nie wiedziały o twoim istnieniu, a ile już cię rzuciło? Jakie wartości materialne i niematerialne chciałbyś pozyskać? Jakie kwestie najbardziej cię nurtują i czemu nigdy nie poznasz odpowiedzi na najważniejsze dla ciebie pytania? Wszystko, co ci się przytrafia, dobre i złe, miesza się w twoje życie… Bo bóg tak chce.

Może warto przyznać się do błędów i powiedzieć: “Tak, jestem życiowym nieudacznikiem, nie radzę sobie z zaparzeniem herbaty” i nie obwiniać za wszystko kolesia, którego nikt nie widział i nie słyszał. To, że dziewczyna zostawiła cię dla twojego najlepszego kumpla, to nie wina boga, tylko twoja. Pewnie byłeś w stosunku do niej palantem albo wiecznie nieśmiałym maminsynkiem, tudzież nie zadowalałeś jej w żaden z możliwych sposobów. Po co mieszać w każdy element układanki jakiegoś nieznanego nikomu faceta, mówić, że to przez niego i płakać, że właśnie ciebie opuścił? Mam dla ciebie informację: on opuścił już wszystkich, przeniósł się gdzie indziej, a nasz los pozostawił nam samym już dawno temu. Dał nam przecież wolną wolę, więc co tu po nim? Ja na jego miejscu chyba bym się powiesił widząc, co sześć miliardów bakterii zrobiło z jego nieskażonym wcześniej, pięknym i kolorowym  światem…

Człowiek to najdoskonalsze narzędzie destrukcji. Wyniszcza siebie, innych i swoje otoczenie. Nie każdy zabija i nie każdy kradnie, ale też nie każdy jest Dalajlamą… Żyj według zasad bożych traktując je jak własne. Bądź wolny, zrzuć z siebie ciężar bojaźliwości bożej. Bądź dobry dla siebie i innych, nie dla nadprzyrodzonych istot, których istnienia nikt dotąd nie potrafił udowodnić. Nie staraj się o stan niebiański, nie wystrzegaj się piekielnego, nie bój się ostatecznej kary – jej nie będzie. Po prostu żyj przestrzegając moralnych zasad. Pamiętaj przy tym, że człowiek to tylko jeden z gatunków zwierząt…

Świat byłby lepszy, gdyby bóg faktycznie istniał. Nie wiem, czy kochałby nas wszystkich jednakowo i do granic możliwości, ale na pewno nie zostawiłby nas na tym biednym globie czekając aż się powybijamy. Pewnie nie chciałby również patrzeć na nasze bardziej osobiste cierpienia… Sęk w tym, że go nie ma.

Do następnego!

Sens?

5 Maj 2009 - autor: Wojtek

Czy zastanawialiście się kiedyś nad kwestiami nurtującymi ludzi od dawna? Czy postawiliście przed samymi sobą najstarsze pytanie na Ziemi? Na pewno. Gdzie jest sens istnienia? Po co żyjemy? Brzmi znajomo, co? Jeśli nie, to co tutaj jeszcze robisz?

Myślę, że nasza egzystencja nie ma najmniejszego sensu biorąc pod uwagę zasięg większy niż globalny, zasięg choćby galaktyczny. Bo dziś ani prostym ludziom, ani naukowcom po Harvardzie nie śni się, by opuścić granice między naszym domem, Układem Słonecznym, a domami innych, podobnych do nas istot. A wiem, że takie istnieją, wszechświat przecież nie ma końca, gdzieś na pewno kwitnie życie.

Jednak, jeśli wziąć pod lupę przyczynienie się jakoś tylko naszej planecie i jej mieszkańcom, możemy bardzo wiele. Przy odpowiednim zaangażowaniu jesteśmy w stanie zmienić losy ludzkości przez odpowiedzenie na wyżej postawione pytania. Sądzę, że jeśli człowiek, jednostka, nie odkryje czegoś absolutnie dla ludzkości nowego, albo nie udowodni hipotezy z przeszłości – jego życie jest zmarnowane, a on mógł lata temu popełnić samobójstwo i przestać wadzić innym. Jeśli nie wadził, to kogo to obchodzi? I tak nic to nie zmieni…

Idąc tym tropem można wywnioskować, że ponad dziewięćdziesiąt procent obecnego społeczeństwa nie ma racji bytu, bo prości ludzie żyją schematycznie i nie dążą do odpowiedzi. Uważają, że tak musi być, ot po prostu… Skończ jakąś szkołę, znajdź pracę, załóż rodzinę i umrzyj w nieświadomości tego, co kryje się gdzieś daleko. Jeśli do tego jesteś wierzący, to już kompletna klapa, bo cieszysz się, że za chwilę pójdziesz do raju na spotkanie ze swoim wyimaginowanym bogiem, a tu zonk – boga nie ma… Ale to już materiał na kolejny wpis. Cóż, to, że nie spotkasz się ze swoim panem, w którego istnienie całe życie wierzyłeś i ufałeś ludziom, którzy go wychwalali byłoby dla ciebie elementem zaskakującym… Byłoby, gdybyś żył. Ale zaskoczenia nie będzie, bo ciebie już nie ma. Umrzesz z błędną myślą, nigdy nie odkrywając prawdy.

Każdy ma szansę. Kowalski po podstawówce żyje schematycznie, ale jest uczciwy. Nie obchodzi go, co akurat robi ktoś po drugiej stronie planety, albo czy na Gliese 581c żyją dinozaury. Martwi się tylko, by utrzymać jakoś swoją rodzinę, by dzieciaki miały co jeść i by w miarę moralnie zakończyć swoją egzystencję. Nowak, człowiek wykształcony, radzi sobie bardzo dobrze. Ma świetną pracę, może jest prezesem jakiejś wysoko postawionej firmy. Nie narzeka na zarobki, ale wciąż dąży do tego, by mieć więcej. Chce mieć zapasy na resztę życia, choć żyje samotnie. Po co mu to wszystko? Wyobraża sobie, że cudownie wypełnia wolny czas bawiąc się z potomkiem, albo spędzając wakacje z żoną… Ale ten ma świadomość, że nigdy tak nie będzie, bo nie ma czasu, jest zajęty czym innym. Zasady moralne poszły spać razem z jego przedwczorajszą kochanką… Nowak ma większe szanse na zmiany dla ludzkości, ale ambicje pozwalają mu tylko na bycie egoistą. Ma głęboko czy bóg istnieje i czy życie ma sens. Jest wykształcony, mógłby chociaż spróbować odpowiedzieć sobie na to, ale po co? Przecież dobrze mu się żyje.

Oba powyższe przykłady są zmarnowanymi plemnikami. Moglibyście się przyczepić, bo wspomniałem o moralności, ale zaraz… Po co komu praworządne życie, skoro bóg nie istnieje? Myślę otóż, że nikomu nie potrzebny jest strach przed stanem piekielnym i obawy, że żyło się na tyle źle, że stwórca nie zaprosi nas do swojego królestwa. Chodzi po prostu o to, by żyć i dać żyć innym. Nie przeszkadzać, nie wadzić, ale za to pomóc. Zejść z drogi, jeśli widzimy, że komuś na niej stoimy… Nie być jednocześnie uległym w sprawach szkodzących większej liczbie osób. Przecież lepiej poświęcić jedno marne, nic nieznaczące istnienie na rzecz kilku równie marnych. Po co bać się boga całe życie, a dobre uczynki spełniać tylko z jego powodu, skoro można żyć wolnym, a jednocześnie dobrym? Ale dobrym z własnej chęci i nieprzymuszonej woli, a nie z rozkazu boga.

Życie jest bezsensowne w swojej brutalności, toż każdy może zakończyć egzystencję w dowolnym momencie, przy tym przeciwstawiając się życiu i być prawdziwym panem swojego losu. Ale dlaczego, skoro można wziąć się do pracy i zamiast kończyć – dopiero zaczynać.

Do przeczytania!

O tym Darwin nie pomyślał…

24 Marzec 2009 - autor: Wojtek

Ewolucja… Piękne słowo. Kim, a raczej, czym bylibyśmy dziś, gdyby nie ona? Bakteriami? A może w ogóle by nas nie było? Dywagować można długo, ale to bezcelowe. Jesteśmy i tak już musi być… Chociaż czasem wydaje mi się, że lepiej byłoby, gdyby wszyscy ludzie “na trzy” popełnili masowe samobójstwo.

Małpa jest niewinna, niewiele wie i dobrze jej z tym. Martwi się tylko o pożywienie i o to, ażeby sobie od czasu do czasu poużywać z samicą. Z ludźmi mamy już bardziej skomplikowany problem. Człowiek był głupiutki i było w porządku, ale właśnie ta głupota sprawiła, że poczuł żądzę wiedzy. Podzielił świat na “dobro” i “zło”, zaczął połykać nowe informacje niczym wygłodniała świnia, a to, czego nie był w stanie zrozumieć tłumaczył sobie religią, którą również sam sobie wymyślił na wypadek, gdyby coś mu do łba wejść nie chciało… Sprytna bestia. Pojawił się bóg, więc pojawiła się kwestia sumienia i cała otoczka związana z karaniem za czyny kolidujące z planami ludzi z wyższego stopnia hierarchii…

Człowiek dostał broń, zaczął wyżynać innych ludzi, ale robił dobrze, bo to złe persony były. Później dorwał gnata i żeby spełniać swoją pokojową misję nie musiał nawet podchodzić do obranego celu. I to była ostatnia forma człowieka, a ściślej, ostatnia jeszcze troszeczkę myśląca. Niektórzy zatrzymali się na Homo Sapiens, inni niestety ewoluowali dalej…

Teraz mamy do czynienia zarówno z Homo Solderus, Homo Debilus jak i Fotkus Idiotens. Bronią tych ostatnich jest komputer z dostępem do internetu. Zwierzęta te nauczyły się wykorzystywać go do uploadowania do sieci zdjęć swoich aparycji, które i tak sami zrobili, i do pisania tekstów w językach niezrozumiałych dla Homo Sapiens. Podejrzewa się, że to forma szyfru, kod służący do komunikacji między osobnikami wyżej wymienionego gatunku Fotkus Idiotens zwanego także “Współczesną Młodzieżą”. Co zawierają treści takich wiadomości? Cholera wie… Dla nas to bełkot, dla nich mogą to być cenne informacje…

Jeżeli człowiek nie może dalej pozostać człowiekiem, jeśli jest przymus by cofał się w rozwoju, to sam już nie wiem czy wolę, by małpy miały dostęp do wirtualnych, ale wciąż publicznych miejsc w cyfrowym świecie, czy żeby małpy z karabinami skupiły się w Afganistanie i prowadziły tam sobie tę swoją wojnę… Ci drudzy w konfliktach zbrojnych przynajmniej mają jakiś cel. Natomiast pierwsi zatruwają tylko życie przeciętnego, neutralnego Kowalskiego, który chce jedynie dalej spokojnie egzystować w tym niszczejącym świecie…

Wprowadzenie mamy za sobą… Dodam tylko coś o sobie. Pewnie już zauważyliście, że cenię sobie spokój i nie znoszę tak zwanych “dzieci fotki” aka “dzieci neo” aka “debile w sieci” aka “dziwki na pokaz” aka… A zresztą, jak zwał tak zwał. Lubię sobie czasem “pofilozować”, kocham wszystko co głośne i szybko jeździ. U ludzi najbardziej cenię cynizm, anarchiczne zagrania i retoryczne umiejętności. Wobec kobiet wysoka kultura osobista, wobec foczek wykorzystanie i publiczne wyszydzenie. Na tym nowopowstałym blogu znajdziecie nie tylko kolejne zdania wytykające błędy społeczeństwa, ale czasem będziecie mogli poczytać też o pozytywnych aspektach życia. Wszystko oczywiście całkowicie subiektywnie.

Wpadnijcie od czasu do czasu, może w przyszłości pojawi się jakiś felietonik, który z waszej perspektywy będzie wart przynajmniej obiegnięcia go wzrokiem.

Zapraszam!